Historia niecodziennego szczęścia

Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami historią o pewnym rolniku, którego życie odmieniło się wskutek pewnego odkrycia. Zaczerpnęłam ją z lektury książki “7 nawyków skutecznego działania”. Została użyta, aby lepiej wytłumaczyć zasadę skuteczności. Moim zdaniem nie tylko o tym mówi. Przeczytajcie i wyciągnijcie swoje wnioski. Ja też dzielę się swoimi przemyśleniami.

Ów biedny rolnik pewnego dnia odkrył w gnieździe swojej gęsi błyszczące złote jajo. 

Okazało się, że jajko jest szczerozłote. Rolnik nie mógł uwierzyć w swoje szczęście, tym bardziej że sytuacja powtórzyła się następnego dnia. Odtąd codziennie budził się i pędził do gniazda po kolejne złote jajko. Stał się bajecznie bogaty; z trudem wierzył, że to wszystko przydarzyło mu się naprawdę.

W miarę jak się bogacił, stawał się coraz bardziej niecierpliwy i zachłanny. Wreszcie nie chciał już dłużej czekać dzień po dniu na kolejne złote jajko, postanowił więc zabić gęś i wyjąć je wszystkie od razu. Dostał się do wnętrza gęsi, ale okazało się, że nie ma tam złotych jajek. I teraz nie było już sposobu, aby je zdobyć.

 

Historia została użyta w celu lepszego wytłumaczenia definicji skuteczności. Złote jajko ilustruje produkcję, gęś natomiast zdolność produkcji. Prawdziwa efektywność to nie tylko złote jajka, czyli wyprodukowane dobra, ale również gęś, zdolność do ich produkcji.  Autor skłania do zachowania równowagi P/ZP, gdzie P to produkcja (złote jajko), a ZP – zdolność produkcji (gęś). Mówi, aby nie koncentrować się tylko i wyłącznie na tym, co jest wytwarzane, ale zwracać również uwagę na zadbanie o kapitał produkcyjny.

Czerpię jeszcze jedną przesłankę z tej historii – lekcję cierpliwości. Czasem chcę czegoś na już teraz. I czasem to zdobywam 🙂  W niektórych sytuacjach koszty jednak przewyższają korzyści teraźniejsze, a wtedy już nie jest tak fajnie. Czasem warto zaczekać trochę dłużej i cieszyć się zarówno w perspektywie krótko- i długookresowej (np. regularnie budując oszczędności – cieszyć się z determinacji w swoim zachowaniu,  i móc pozwolić sobie na jakiś większy wydatek za kilka lub kilkanaście miesięcy).

Zachęcam, żeby  czasem bardziej zadbać o siebie i trochę odpuścić pogoń za dobrami materialnymi, które można zakupić nieco później. Tym samym robiąc przestrzeń na cieszenie się codziennymi doświadczeniami, bez zbędnej presji z tyłu głowy.

Jestem ciekawa, co Wy co wyciągacie z tej historii dla siebie. Zachęcam do podzielenia się w komentarzu!

Facebook Comments